czwartek, 21 kwietnia 2016

MAKIJAŻ OKA: [mini recenzja] Moje ulubione tusze do rzęs

Hej! Dziś zapoznam Was z moimi ulubionymi tuszami do rzęs. W sklepach jest ogrom produktów w każdym przedziale cenowym. Choć słyszy się, że niskie ceny nie oznaczają tego, iż dana rzecz jest gorsza i tak często, to ceną kierujemy się przy wyborze kosmetyków i nie tylko. Jednak, czy jedynie cena może być gwarantem naszego zadowolenia? 
Tusze, które chce Wam przedstawić są przykładem produktu, który mimo niskiej ceny, powala droższe na łopatki. Zapraszam :)
W swojej makijażowej karierze nie próbowałam wielu tuszy. Mogłabym wymienić je na palcach jednej ręki. W zasadzie doliczyłabym się czterech i chyba ani jednego więcej.
Pierwszy dostałam na przełomie gimnazjum i liceum. Na Mikołajki. Pamiętam jak dziś, jak jarałam się prezentem od kochanego św. Mikołaja (pozdrawiam siostrę :*).
Kojarzycie komplety z Rossmanna? No właśnie - był to komplet z Maybelline - Płyn micelarny oraz tusz do rzęs. Z tego co kojarzę ten fioletowy KLIK. Niestety, radość szybko minęła, bo mnie uczulił. Miałam spuchnięte oczy, czułam się jak chora. Produkowałam tyle ropy, ile zmieściłoby się w złożach ropy naftowej :D Nie użyłam go później chyba ani razu i tym sposobem zraziłam się do Maybelline i od tej pory nie miałam od nich żadnego tuszu do rzęs. Choć nie twierdzę, że są złe. Po prostu, gdy raz się zrażę, to nie ma zmiłuj ;) Może jak znów dostanę w prezencie to skorzystam :)
Następnie, idąc tropem starszych sióstr do mojej skromnej kosmetyczki zawitał tusz z Max Factor - klasyka gatunku 2000 Calorie. Na temat tej maskary mogę powiedzieć niezwykle wiele dobrego: wydajna, głęboko czarna, dobrze rozczesuje. JEDNAK po niej zaczęły w końcu łamać mi się rzęsy :( Wyglądały jak obskubańce chociaż wcześniej były niezwykle długie.
Używałam jej koło 5 lat (nie przez 5 lat tej samej oczywiście :D). Wszystko było okej przez ten czas, ale jak widać, co za długo, to nie zdrowo. Chyba, że w parze ze zmianą opakowania, nastąpiła zmiana formuły ;)
W końcu... zauważyłam u koleżanki, że jej rzęsy są ładnie rozczesane, pięknie rozdzielone, podwinięte i czarne jak heban! Nie mogłam się powstrzymać i spytałam, jakiego tuszu używa. Spodziewałam się odpowiedzi, która sprawi, że zamiast uśmiechu, na mojej twarzy pojawi się smutek oraz kropelka słonych łez z powodu wysokiej ceny... Okazało się, jednak, że moje lico mogło zostać owiane jedynie radością, ponieważ tusz ten oscylował wokół 13-15 zł!
Dziewczyny, chyba nie ma nic lepszego od momentu, kiedy dowiadujemy się, że za małą kwotę możemy uzyskać duże efekty! Co zrobiłam w przerwie? Oczywiście popędziłam do Rossmanna, gdzie zakupiłam tusz od...? no jak myślicie jaka to była marka?
Poproszę o fanfary.... turututuuuu... EVELINE :) Akurat to był czas promocji. Pierwszy (dokładnie ten, o którym wspomniała koleżanka) zakupiłam jeszcze przed promocją na tusze (w końcu był tak tani), a drugi po przeczytaniu wielu recenzji podczas promocji kilka dni później :)
Dziś mam przyjemność Wam je przedstawić :) (no w końcu... po takim długim wstępie... :D)


Źródło: http://evelinepolska.pl

Opis ze strony producenta:
Najnowsza maskara Extension Volume 4D FALCE DEFINITION maksymalnie pogrubia i rozdziela rzęsy, gwarantując niepowtarzalny efekt sztucznych rzęs.
Wyjątkowa, elastyczna szczoteczka PERFECT BRUSH™, opatentowana przez Eveline Cosmetics, wykonana została z użyciem najnowszych materiałów w technologii DuPoint Hytrel ®. Zapewnia wykonanie perfekcyjnego makijażu oczu, precyzyjnie rozdzielając rzęsy i umożliwiając pokrycie wszystkich włosków nawet w kącikach oka. Tusz Extension Volume posiada wyjątkową kompozycję składników aktywnych, która wzmacnia i odbudowuje rzęsy od nasady aż po same końce. Zapobiega też ich wypadaniu podczas demakijażu.
Rzęsy są wyraźnie odżywione i nawilżone.
Innowacyjna formuła zawiera:

- D-panthenol – odbudowuje strukturę włosa, widocznie zagęszczając i pogrubiając rzęsy;
- Najcenniejsze składniki z olejku jojoba bogatego w witaminy A, F i E dogłębnie nawilżają, uelastyczniają i wzmacniają rzęsy;
- Mineralne pigmenty i naturalny wosk carnauba – pobudzają rzęsy do wzrostu, zapobiegają ich wypadaniu i łamaniu się.
Informacje o produkcie:
- Pojemność: 10 ml

Producenci, w swoich opisach często piszą o swoim produkcie wiele bajek. Chcą podkręcić jego atrakcyjność i zachęcić nas do kupna. Po wykorzystaniu całego opakowania, czytam ów opis tak, jakby ktoś czytał mi w myślach. Być może, nie użyłabym tylu pięknych słów oraz profesjonalnego nazewnictwa, ale bez wahania mogę się zgodzić, że w końcu znalazłam tusz, który idealnie rozczesuje moje rzęsy. Silikonowa szczoteczka, do której po tylu latach zwykłej szczoteczki, było mi trudno się przyzwyczaić, stała się moją ulubioną. Chociaż na początku ładowałam ją sobie do oka, to w końcu nabrałam wprawy i mogłam nacieszyć się faktem, pięknie rozdzielonych rzęs, które dzięki temu wydały się gęstsze jak i nieco grubsze niż zazwyczaj. Może nie jest prawdą to, iż Wasze rzęsy nagle zaczną wyglądać jak z reklamy, w której wiadomo, że używa się sztucznych rzęs, bo jest to niewykonalne. Jednak! Mogą zbliżyć się do ideału. Będziecie miały tak ładnie je rozczesane, że Wasze naturalne włoski będą sprawiały wrażenie naturalnych sztucznych rzęs na całej szerokości powieki.  
Odżywienie i nawilżenie to bajka? Skądże! Wspomniałam na początku, że 2000 Calorie zniszczył moje rzęsy? Teraz nie widać po tym śladu. Nie wiem, czy to zasługa ów innowacyjnej formuły, czy zmiany produktu, ale naprawdę - nigdy nie miałam po tuszowaniu tak ładnych i długich rzęs. 
Nie gęstnieje, nie skleja jak i nie powstają grudki. Do tego bardzo wydajny i nie sprawia problemu ze zmywaniem. 
Dostępność: Rossmann, Hebe
Cena: 13,99
Moja ocena: 6+, absolutny hit

Źródło: http://evelinepolska.pl
Opis ze strony producenta:
Rewolucyjna maskara MAGNETIC LOOK zapewnia natychmiastowy efekt mocno pogrubionych i gęstych rzęs. Innowacyjna formuła tuszu BEAUTY & CARE sprawia, że rzęsy stają się gęste, wyraziste i odpowiednio podkręcone.
Wyprofilowana, silikonowa szczoteczka FLEXY BRUSHTM równomiernie rozprowadza tusz na rzęsach, nie pozostawiając grudek.
Mikrowłoski silikonowe dokładnie rozdzielają rzęsy, zapewniając imspektakularne pogrubienie nawet do 200%.
Formuła bogata w pigmenty mineralne, naturalny wosk carnauba oraz kompleks witamin (A, E i F) zapobiega wypadaniu i łamaniu rzęs, pobudzając je do wzrostu.
Dzięki zawartości D-panthenolu tusz jest wyjątkowo delikatny dla oczu i nie powoduje podrażnień.Doskonale wzmacnia, odżywia i kondycjonuje rzęsy.
Informacje o produkcie:
- Pojemność: 10 ml

Na początek wspomnę, iż jest to moja aktualna maskara. Jak wspomniałam - kupiłam ją w prawie tym samym czasie, co wersję 4D. Niespodziewanie tamta się skończyła, więc musiałam otworzyć nowe opakowanie, nowego tuszu (4D mam już jednak w zapasie :3). Co wyróżnia ten tusz? Myślę, że przede wszystkim duuuuża szczoteczka, a raczej SZCZOTA! Jest naprawdę wielka ;o 
Źródło: http://evelinepolska.pl
Czy taki wielkolud rzeczywiście może dokładnie rozczesać nasze rzęsy? Wystarczy przyjrzeć mu się bliżej i zauważyć wielość mikrowłosków, które czekają na wyzwania! Prócz wielkości, nie różni się zbytnio w tym aspekcie od wcześniej przedstawionej mascary. W tym produkcie, producent stawia jednak przede wszystkim na pogrubienie. Nie zwróciłam na to nigdy zbytniej uwagi, jednak dziś koleżanka uznała, że pogrubia i wydłuża, brak więc wątpliwości, co do trafności opisu.
Tusz ten nie pogorszył stanu moich rzęs. Rzeczywiście są bardziej wzmocnione oraz lekko wydłużone. Nie podrażnia. Chyba, że jak ja na początku będziecie bardziej tuszować gałkę oczną niż rzęsy ;) Największym minusem dla mnie, jest więc również największy atut ów tuszu. Mimo, iż mam dużą powiekę, to nie lubię przystawiać sobie blisko ogromnej szczoteczki. Ważne jednak, że zawartość jak i włoski robią swoją robotę :)
Dostępność: Rossmann, Hebe
Cena: 14,99
Moja ocena: 5 :)

Jeśli chodzi o oba produkty na pewno wielki plus za opakowania. Choć przy długim użytkowaniu bardziej się odklejają niż pięknie wyglądają, to uważam, że marka Eveline się postarała :)
Jako, że na razie pierwszego nie mam zaczętego, wstawię rzeczywiste zdjęcia Eveline Magnetic Look :)




Czyż to nie jest dowód na to, że tanie nie musi oznaczać gorsze? :) 
A Wy znacie tusze Eveline? Podzielcie się swoją opinią! Mile widziane komentarze o Waszych ulubionych tuszach! Może przekonacie mnie do ich wypróbowania? :) 

42 komentarze :

  1. Miałam kilka tuszy z Eveline i wcale nie odbiegały od tych droższych. A swojego ulubieńca mam z Yves Rocher :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co z tej marki próbowałam jedynie balsamów, jednak byłam mega zadowolona, więc tusz pewnie nie jest gorszy :)

      Usuń
  2. Strasznie nie lubie tuszy z Evelline :c Mój ulubieniec to Loreal Volume Millione Lashes

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja słyszałam, że Loreal strasznie szybko wysycha i boję się zakupić :(

      Usuń
  3. Nie maluję rzęs. Wolę naturalną twarz :D
    http://undergrounddaisyy.blogspot.com/2016/04/2.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham malować rzęsy i jest to moja ulubiona czynność w makijażu. Polecam Ci na rzęsy olejek rycynowy- kosztuje grosze, a działa cuda :) Obserwuję :)

    http://www.kardamonusmak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubię jedynie wydłubywać sobie oczu :D Poza tym jest ok :)
      Słyszałam o tym, jednak boję się wypróbować, bo mam mega wrażliwe oczy :D
      również obserwuję:)

      Usuń
  5. Jaa nigdy nie mialam okazji testowania tuszy z Eveline.. a moj ulubiony to aktualnie ten zolty tani tusz z lovely

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! :) Ja z kolei nie używałam nigdy lovely, ale wiele osób chwali, więc może.. :)

      Usuń
  6. Kurczę... Nie miałam jeszcze okazji używać tuszów tej marki. Zawsze Oriflame, Avon... Teraz od dłuższego czasu Bourjois... No ale może w końcu się skuszę! :) Pozdrawiam Kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie zamawiałam stamtąd tuszy, za to moja siostra miała tusz z Bourjois, ale niestety nie przypadł jej do gustu:(

      Usuń
  7. Chyba nie miałam jeszcze tuszu z eyeline, kiedyś musi być ten pierwszy raz :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba się skuszę na jakiś tusz z Eveline słyszałam o nich wiele dobrego
    http://ruudegirls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz silikonowe szczoteczki, myślę, że sprawdzi się doskonale :)

      Usuń
  9. Rzadko maluję oczy,ale mam swój faworyt- Bourjois:)

    OdpowiedzUsuń
  10. 2000 również i na mnie tak podziałał, a nawet gorzej bo rzęsy zaczęły mi okropnie wypadać. Moim faworytem jest Bell, nie hypoalergiczne, tylko zwykłe stare, poczciwe Bell które kiedyś stało sobie obok innych firm w naturze. Niestety teraz mój tusz (WOW! Crazy volume mascara) można dostać jedynie w Biedrze za (uwaga! miliony!) 12 zł - o ile się nie mylę :). A co do Eveline, polecam wypróbowałam kilka tuszy i nie miałam z nimi problemu :).

    http://aleksandramakota.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez troche wypadaly, ale nie łaczylam tego z maskara, bo był czas, ze mocno tarlam oczy. Mozliwe jednak w takim razie ze kalorie takze im w tym pomogly:(
      Bell nie probowalam, ale z checia bym sprawdzila :)

      Usuń
  11. Ja niestety nigdy nie testowalam tuszy z Eveline ale jeśli chodzi o 2000calorii to również nie tak dawno z niej zrezygnowałam bo zaczęła mi się osypywać po kilku godzinach a ja niestety mam taką pracę ze tusz musi być na swoim miejscu ;-) teraz zakochałam się w Maybelline Sensational. Również ma silikonową szczoteczkę idealnie rozdziela i mega wydłuża..rzęsy jak wachlarze! ♡ zapraszam do siebie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Maybelline Sensational slyszalam tyle dobrego, że mimo mojej malej niecheci do ich tuszy z checia bym wyprobowala:) zwlaszcza jesli ma silikonowa szczoteczke:)

      Usuń
  12. jak dla mnie eveline najlepsza firma jesli chodzi o tego typu kosmetyki
    http://happinessismytarget.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki za ten post, bo ja wciąż nie mogę znaleźć swojego tuszu. Teraz kupię jeden z polecanych przez Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuj, a może w końcu trafisz na swój idealny jak ja :))

      Usuń
  14. Hmm. Dziwna sprawa z tym tuszem Maybelline. Nigdy nie słyszałam, żeby ktoś się skarżył, ale no zdarza się. Dziwi mnie to o tyle, że był w zestawie - brany bezpośrednio z półki nie byłby tak szokujący. ludzie dziwne rzeczy w drogeriach robią. W każdym razie, Eveline nie próbowałam pod kątem mascar, ale lubię ich jako markę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje oczy tak mi już dały popalić, że dla mnie zdziwieniem jest, kiedy dobrze reagują na kosmetyki wokół nich ;)

      Usuń
  15. Chyba przekonalas mnie do zakupu tego z Eveline :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Słyszałam o tych tuszach do rzęs, jednak żadnego nigdy nie używałam. Ciekawe oraz bardzo przydatne recenzje ;)

    http://neverstopdreaminggg.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. muszę wypróbować tą pierwszą maskarę, recenzja brzmi zachęcająco:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pamiętam, że tusze z eveline kupowałam w gimnazjum. Były naprawdę fajne, niedrogie, ale w porównaniu do tych z maybelline, czy loreal- dosyć szybko zastygały. Na pewno w awaryjnej sytuacji, kiedy będę miała wiecej miesiąca pod koniec pieniędzy i skończy mi się tusz, sięgne po jeden z tych polecanych przez Ciebie.
    obserwujęi pozdrawiam :*
    http://maginspires.blogspot.com zapraszam   :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Ze swojej strony mogę także polecić maskarę firmy Wibo "Panoramic Lashes", ja jestem z niej bardzo zadowolona :)
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)
    veronicalucy.blogspot.com
    https://www.facebook.com/Veronica-Lucy-1640180546233277/
    instagram.com/weronikawachowiec

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten tusz do rzęs z Eveline, który ,,poleciła'' ci kolezanka posiada moja sisotra i go również bardzo poelca. Jas osobiscie używam maskary z Oriflame, któr e moim zdaniem świetnie spełnia swoje zadanie. :)

    julia-skorupka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Super post a co najważniejsze bardzo przydatny. Fajnie, że dodałaś swoją ocenę do każdego produktu. Pomaga w wyborze :)
    http://aniaanaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Super! Właśnie szukam tuszu idealnego dla mnie!
    written-by-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Post świetny a ja makijażu bez pomalowanych rzęs sobie nie wyobrażam :)
    Zostaję na dłużej ( obserwuje ) :)


    http://douceeprincesse.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Nigdy nie miałam tuszu z Eveline, ja po porażce z Loreala przerzuciłam się na Miss Sporty i jestem bardzo zadowolona. :)

    Obserwuję i zapraszam: http://karox96.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeśli mogę polecić i zareklamować - jest jeden fenomenalny tusz, za rozsądną kasę. Zaraziłam nim już ze 4 koleżanki. ŻADEN tak nie rozczesuje, ŻADEN tak ładnie nie nakłada i nie rozkłada się na rzęsie. Wszystkie się brylą, albo za bardzo pogrubiają, sklejają albo spływają. TEN jest idealny <3 Tylko ten :) Jest ich kilka w różnych odcieniach 'cętek', ale u mnie sprawdził się tylko ten. Polecam, jestem fanką OD LAT. http://img.szafa.pl/ubrania/0/007923370/1320097148/maybelline-cat-eyes-czarny-nowy.jpg

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie stosowałam jeszcze tych tuszy do rzęs,ale może spróbuję :)
    Zapraszam http://natalie-forever.blogspot.com/2016/04/olejek-z-pestek-truskawek.html

    OdpowiedzUsuń
  27. Nigdy nie używałam tych tuszy :) Zawsze stawiam na Wibo, Lovely lub Miss Sporty. Co do tuszu Max Factor 2000 calorii mam podobne odczucia :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś!
Koniecznie pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza.
Miło mi będzie, jeśli również zaobserwujesz mój blog - koniecznie daj o tym znać, a odwdzięczę się tym samym :)

*z racji roku akademickiego moja aktywność będzie nieco okrojona, ale obiecuję, że wszystkie zaległości w końcu nadrobię :)*

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka