sobota, 28 stycznia 2017

RECENZJA: Anastasia Beverly Hills - Modern Renaissance

Hej! Witam Was po naprawdę mega długiej przerwie! Teraz jednak postaram się pisać jak tylko będę mogła. Maraton z egzaminami mam już za sobą, póki co bez poprawek i gorąco trzymam kciuki za resztę wyników. Na FB była mała zapowiedź paczki, którą dostałam, mam nadzieję, że zawartość się Wam spodobała i już wyczekujecie recenzji znajdujących się tam kosmetyków. Tych, którzy nie widzieli odsyłam TUTAJ, a resztę gorąco zapraszam na recenzję mojej najlepszej (jak do tej pory) paletki marki Anastasia Beverly Hills - Modern Renaissance :)





Współczesny renesans? Czy to możliwe? Anastasia Beverly Hills pokazuje, że tak! Dzięki paletce o dość ciekawej nazwie Modern Renaissance możemy przenieść się w okres renesansu i poczuć jak prawdziwe damy. A to wszystko za sprawą wyjątkowego opakowania oraz iście jesiennych barw cieni.


Zarówno kartonikowe opakowanie jak i to znajdujące się w środku są zachowane w takiej samej stylistyce - na lila różowym tle znajduje się biały napis z nazwą paletki oraz tłoczony złoty z nazwą marki.


Z tyłu znajduje się skład cieni oraz podgląd wnętrza paletki.


Dla niektórych może być dziwne to, że sfotografowałam otwarcie/zamknięcie opakowania, ale rozwiązanie, jakie tu widzicie jest dla mnie całkowitą innowacją. Na skrzydełku kartonika, które służy do otwierania i zamykania go jest otwór, który pozwala na łatwe i przyjemne otwarcie go! Często chcąc wydostać kosmetyk z pudełka, zanim nam się to ufa, wygniatamy je całkowicie, czasem zdarza się je porwać, a tu dzięki takiemu małemu szczegółowi czynność ta jest "bezkolizyjna" ;) 


Pora na wnętrze...a tam, jak wspominałam, odzwierciedlenie zewnętrznego odzienia paletki ABH. Z pewnym wyjątkiem, gdyż nie jest ona tekturowa, bo okrywa ją welur. Francja Elegancja, Istny Renesans należałoby wykrzyczeć! Plusem jest szykowny wygląd, minus stanowi jednak łatwość pobrudzenia. Przeżyłam taki moment, gdy moja paleta wyglądała jakby wpadła w pokruszoną kredę, ale na szczęście nawilżone chusteczki zdały egzamin w czyszczeniu jej powierzchni :) Zamykana na magnes.


Z tyłu, identycznie jak przy okazji kartonowego opakowania, widoczne są informacje o składzie.

Pora jednak otworzyć Puszkę Pandory i uwolnić renesans! :)





Whoa! Tośmy się doigrali... nie wiem jak Wy, ale ja po otwarciu byłam pełna zachwytu... Tu widać już lekkie zużycie, ale ćśśśś...:) 
Paleta zaopatrzona jest w dość duże lusterko oraz dwustronny syntetyczny pędzelek do blendowania i nakładania cieni, który jest przeciętny, ale przymykam na to oko. Nadal jest zdatny do użycia :) 
Ponadto, i to najważniejsze, paletka mieści 14 cieni, gdzie 11 z nich to maty, a 3 metaliczne. 




Zanim przejdę do przedstawienia odcieni, chciałabym opisać to, jak się ich używa. Paleta Anastasia Beverly Hills - Modern Renaissance, to moja pierwsza paleta z wyższej półki. Nigdy nie miałam kosmetyku tej marki, zazwyczaj jedynie z westchnieniem przyglądałam się ich zdjęciom w internecie. Kiedy jednak pojawiła się ta paleta, zapragnęłam ją mieć. Miałam naprawdę wiele wątpliwości. Ciężko jest wydać kilka złotych więcej na coś, co służy jedynie do malowania oczu, nawet jeśli kocha się kosmetyki. W końcu jednak się zdecydowałam i nie żałuję. Jest to jedyna paleta, której cienie nie sprawiają przykrości moim oczom. Mowa tu o łzawieniu i podrażnieniu. Ponadto cudownie się nimi pracuje... Ich pigmentacja jest niesamowita, a możliwość blendowania po prostu wow. Jest mnóstwo ludzi, którzy mówią, że cena nie ma znaczenia. I owszem w wielu przypadkach tak jest. Kiedy jednak człowiek się uczy sztuki makijażu, to mając porównanie tej palety ABH i np. czekoladki MUR, zauważy iż tej pierwszej używa się z większą przyjemnością oraz szybciej uzyska się nią efekt, jakiego się oczekuje. Jestem pod ogromnym wrażeniem i namawiam Was do inwestycji. Oczywiście czytajcie, oglądajcie, sprawdzajcie recenzje, przeglądajcie filmy, by mieć pewność nawet nie tyle jakości, co do tego, że dane kolory Wam odpowiadają. 
Muszę przyznać, że nigdy nie lubiłam ciepłych odcieni. Z tego powodu, sprzedałam Cocoa Blend od Zoeva, a dzięki ABH i Modern Renaissance pokochałam te barwy, jak też swoje powieki pomalowane nimi.


Znajdziecie tu 14 cieni: 11 matowych i 3 metaliczne
Maty to: TEMPERA, GOLDEN OCHRE, BUON FRESCO, LOVE LETTER, CYPRUS UMBER, RAW SIENNA, BURNT ORANGE, RED OCHRE, VENETIAN RED, WARM TAUPE, REALGAR
Metale: VERMER, ANTIQUE BRONZE, PRIMAVERA

Jeśli chodzi o cień bazowy - Tempera, który uznany jest za mat, to muszę powiedzieć, że całkowitym matem to on na pewno nie jest. Bardziej przypomina satynę oraz ma w sobie drobinki. Jednak nadal stanowi znakomitą bazę pod inne cienie :) Kolejnym matem, który moim zdaniem zupełnie matem nie jest, jest Venetian Red, który również zawiera w sobie małe błyszczące kawałeczki :) Nie są one mega zauważalne na oku, ale jednak gdzieś tam się plączą pomiędzy ;)
Metale Vermer i Primavera to doskonałe cienie rozświetlające oko. Z kolei Antique Bronze nie jest takim klasycznym metalicznym cieniem. Jest bardziej hybrydą zwykłego cienia z metalicznym, i nie daje takiego błysku jak wcześniejsze. Nadal jest jednak bardzo wyjątkowy.

Bez wątpienia najmniej używanymi przeze mnie są Red Ochre i Realgar, ale wkrótce zamierzam się do nich przekonać. 
Pokochałam rudości: Raw Sienna i Burnt Orange, które wprowadziły mnie w świat ciepłych barw. 

Żaden z cieni nie jest nazbyt suchy. Mają one przyjemną, wygodną w nakładaniu konsystencję. Metale radzę nakładać palcem, gdyż tylko wtedy można w pełni poznać ich możliwości. 


Powyżej specjalnie dla Was swatche. Zdjęcie jednak nie do końca oddaje piękno cieni, ponieważ bardzo ciężko było mi samej zrobić dokładnie zdjęcie własnej ręki, zwłaszcza, że ze względu na tatuaż na przedramieniu lewej, to właśnie tą ręką musiałam wykonywać zdjęcie :D Niemniej jak na dość słabe zdjęcie, myślę, że pigmentacja zaprezentowała się godnie ABH! Naprawdę jest mega, no i nie uciekają z oczek:)
Bardzo jednak się pylą, co widać na zdjęciach wyżej. Po nabraniu na pędzel sporo sproszkowanego cienia zostaje na paletce i nie dość, że troszkę się marnuje, to brudzi opakowanie, co nie wygląda zbyt estetycznie. 
Niemniej jednak to nie o to chodzi! Paletka jest prześwietnej jakości i sprawdzi się u każdego. Choć osoby, które zaczynają przygodę z makijażem, wolą nie wydawać większych sum na kosmetyki, to ja muszę powiedzieć, że to właśnie dobry kosmetyk odpowiednio zachęci nas do prób. Dzięki niemu szybciej osiągamy upragniony efekt i możemy bawić się całym makijażowym procesem.
Cienie utrzymują się na powiekach całą noc! Jeśli macie odpowiednią bazę nie macie się co martwić, jeśli użyjecie nieco słabszej, kolor może lekko wyblaknąć, ja jednak ciągle byłam zachwycona :)

Moja opinia:
Podsumowując, Anastasia Beverly Hills pokazała na co ją stać. Paleta Modern Renaissance szybko znikała z półek. Miłośniczki makijażu musiały długo czekać na jej powrót. Były głosy, że już nigdy nie wróci, ta jednak ciągle powraca i pozwala cieszyć się trwałym makijażem. Piękne kolory, świetna pigmentacja i konsystencja umożliwiające cudowną pracę cieniami. Marzysz o makijażu jak z pierwszych okładek gazet? Będziesz miała lepszy! Chwyć tylko za pędzel i działaj! W paletce tej brakuje kilku kolorów dla zbudowania idealnego makijażu oka, ale i z tym, co jest można sobie doskonale poradzić. Czy kupiłabym ją ponownie? Z pewnością jest warta swojej ceny :) Zwłaszcza, że jako jedyna nie podrażniła moich delikatnych, wrażliwych oczysk po przejściach ;)
Moja ocena: 5

A Wy co sądzicie o tej palecie? Macie? Myślałyście o jej kupnie? Kolorystyka przypadła Wam do gustu? Koniecznie opiszcie swoje wrażenia w komentarzach :)

Zapraszam także na FB: http://facebook.com/dramabeautyy oraz do obserwowania na IG http://instagram.com/wrrau

19 komentarzy :

  1. Bardzo ładne kolorki,choć nie do końca moje :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne kolory! Sama bym taką chciała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe kolory, ale uzywałabym pewnie 2-3

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna paletka <3 Nie posiadam żadnych kosmetyków tej marki, jednak z biegiem czasu chyba w końcu się na coś skuszę :) Bardzo lubię ich matowe pomadki płynne i coś czuję, że albo to lub paletka w końcu zagoszczą w mojej kosmetyczce :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Naprawdę ładne kolory, chociaż kilka kompletnie nie w moim guście.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ ona piękna. Szkoda, że nie na moją kieszeń. Na szczęście, ciepłe tonacje są teraz w paletach cieni modne, więc nie trudno znaleźć tańszy odpowiednik ;) Ja się czaję na Zoevę Caramel Melange ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale piękna paletka. Jeszcze plus, że nie podrażniła oczu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znałam tej firmy, ale paletka wygląda bosko ;) Trochę za mocne kolory jak dla mnie, wolałabym takie bardziej cieliste ale i tak mogłabym ją mieć :D Ważne, że nie podrażnia oczu i że dobra pigmentacja.

    OdpowiedzUsuń
  9. A może jakiś makijaż z cieniami w akcji? :D. Fajnie, że wróciłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zazdroszczę Ci tej paletki! ;) kolory cudne i jak widać pigmentacja również ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ogólnie prezentuje się pięknie natomiast nie jest dla mnie ponieważ 1/2 cieni byłaby nie używana :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajnie sie prezentuje, ja niestey nie umiem sie malować cieniami :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/01/jak-zrobic-artystyczny-niead-na-gowie.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mam pytań <3 Ta paleta ma obłędne kolory!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta paletka i mi śni się po nocach ale zakaz kupowania to zakaz więc jedynie mogę ja sobie pooglądać;) Cienie są faktycznie piękne nie ulega wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  15. trochę nie moja kolorystka, ale muszę przyznać, że przepięknie wykonana jest. :) tym zdecydowanie podbiła moje serduszko, bo w paletkach właśnie bardzo cenię ich wygląd (że niby nie ocenia się po okładce ;pp). ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś!
Koniecznie pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza.
Miło mi będzie, jeśli również zaobserwujesz mój blog - koniecznie daj o tym znać, a odwdzięczę się tym samym :)

*z racji roku akademickiego moja aktywność będzie nieco okrojona, ale obiecuję, że wszystkie zaległości w końcu nadrobię :)*

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka